Listy do pojemnika na odpady organiczne

Anzeige zur Frankfurter Biotonne mit Fotos, Texttafel und fünf schwarzen Tonnen

Drogi koszu na bioodpady,
Tak, cieszyliśmy się, gdy się wprowadziliśmy, że już byłeś tam. W ciągu kolejnych tygodni nawiązaliśmy bliską i zaufaną relację z Tobą. Obciążaliśmy Cię dużą ilością odpadów ogrodowych podczas sprzątania terenów zielonych, ale poradziłeś sobie z tym (satysfakcjonującym) zadaniem bardzo dobrze i nigdy się nie skarżyłeś! Z biegiem lat starzeliśmy się razem, nasza relacja się wzmocniła, ale również weszła w spokojniejsze wody. Ponieważ staramy się unikać odpadów, nie kontaktujemy się już tak często, ale wciąż Cię bardzo cenimy i dobrze radzimy sobie z Twoim okazjonalnym zapachem. Czasami – gdy pachniesz trochę mocno – dajemy Ci prysznic, a potem znów świecisz i jesteś jak dawniej. Nie martw się, pozostajemy Ci wierni i obiecujemy nadal o Ciebie dobrze dbać! A jeśli pokrywa znów Ci przeszkadza… skontaktuj się z nami, zawsze mamy dla Ciebie ucho otwarte.

Twoi najlepsi przyjaciele 

***


Drogi koszu na bioodpady,

Znalazłem Twój list w swojej skrzynce pocztowej, ale chyba się pomyliłeś.

Kiedy tu wprowadziłem się, krótko po moich narodzinach jesienią 1964 roku, prawdopodobnie jeszcze Cię nie było. Kosze na śmieci wówczas były stalowe, małe i cylindryczne. Śmieciarze — jak wówczas mówiono, i byli w 100% mężczyznami — sprawnie toczyli je za uchwyt pokrywy do śmieciarki i z powrotem. Kiedy przybyłeś, właściwie nie miałem Ci prawie nic do dania. Naszym problemem jest raczej to, że wielu ludzi daje Ci rzeczy, do których nie jesteś przeznaczony. Wtedy też śmieciarze nie chcą mieć z Tobą nic wspólnego i problem zostaje u nas. Co można zrobić, gdy ktoś po prostu nie chce wiedzieć? Mogę zrozumieć, że Cię to frustruje, ale być może dlatego nasza okolica nie jest najlepszym miejscem dla kogoś takiego jak Ty.

Pozdrowienia od nieznajomego
***

P.S.: Niedawno miałem gości z Ameryki. Byli bardzo zdziwieni, ponieważ tam odpady organiczne są mielone w młynku kuchennym i spłukiwane z wodą do oczyszczalni, gdzie powstaje biomasa. Nie trzeba ich nawet przechowywać ani wynosić, a kosz w mieszkaniu prawie wcale nie pachnie. Można mieć różne opinie o Amerykanach, ale jeśli chodzi o wygodę, naprawdę się na tym znają.